W hołdzie polskim inżynierom wojskowym II Rzeczpospolitej

      Miesiąc wrzesień zmusza do corocznej refleksji na temat historii II Rzeczypospolitej. Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, o poziom rozwoju Polski, gdyby nie II Wojna Światowa, która zniszczyła dorobek młodego państwa, jakim była II Rzeczpospolita. Interesującym epizodem rozwoju polskiego uzbrojenia może być historia powstania prototypów czołgów 10 TP i 14TP , które miały szanse stanowić przeciwwagę dla czołgów naszych sąsiadów. Historia czołgu 10TP rozpoczyna się na początku lat 30-tych kiedy to Departament Uzbrojenia podjął próbę zakupu licencji na czołg kołowo-gąsienicowy opatentowany w USA przez Waltera Christiego.

m_1928

http://www.1939.pl/uzbrojenie/polskie/pojazdy/10tp-14tp/Christie-M-1928.jpg

     Opatentowane zawieszenie Christiego   US1836446a SUSPENSION FOR VEHICLE stało się źródłem inspiracji miedzynarodowej dla opracowania szybkich czołgów posiadających bardzo dobre właściwości terenowe.  Główną ideą zawieszenia Christiego było skonstruowanie czołgu , który mógłby poruszać się zarówno na gąsienicach i na kołach (po zdemontowaniu gąsienic). W tym celu podwozie posiadało niezależnie zawieszone koła o dużej średnicy, opasane bandażem gumowym. Nowością opatentowanego podwozia było zastosowanie zwrotnic przednich kół, które zapewniły kierowanie czołgu oraz sposób przekazania napędu na ostatnią oś kół jezdnych za pomocą łańcuchów, w wersji kołowej,  napędzanych przez zębatki  ostatniej osi napędowej gąsienic, przeznaczonych  do jazdy czołgu w terenie.

m1932

http://survincity.com/2013/07/experienced-christie-m1932-tank/

   Takie rozwiązanie było stosowane w radzieckich czołgach BT, jednak wysoka masa dodatkowego napędu, kłopotliwe zdejmowanie gąsienic do jazdy drogowej i złe właściwości terenowe przy trakcji kołowej zadecydowały (w dalszym rozwoju konstrukcji) o rezygnacji z możliwości jazdy bez gąsienic. Okazało się jednak, że duże, niezależnie zawieszone koła (odziedziczone po pomyśle podwójnej trakcji) w połączeniu z szerokimi gąsienicami, doskonale sprawdzały się w praktyce.    W wyniku ewolucji zawieszeniu Christiego powstało m.in. podwozie rosyjskich czołgów BT-2 i  T-34.

BT2.jpg

http://www.tanks-encyclopedia.com/ww2/soviet/soviet_BT-2.php

Negatywny wynik rozmów handlowych spowodowany konkurencją rosyjską, która wcześniej kupiła w/w licencje oraz dwa egzemplarze prototypów M1930 wymusił rozpoczęcie prac projektowych własnej konstrukcji prototypu czołgu PzInż.10TP.

10tp

http://www.1939.pl/uzbrojenie/polskie/pojazdy/10tp-14tp/prototyp-a-10TP.jpg

  Prototyp 10TP miał, w stosunku do amerykańskiego pierwowzoru, znacznie szerszy kadłub (większej objętości wewnętrznej) o zupełnie zmienionym kształcie przedniego pancerza; umożliwiło to nie tylko umieszczenie obok kierowcy karabinu maszynowego obsługiwanego przez strzelca przedniego ale także ustawienie nad przedziałem bojowym standardowej dwuosobowej wieży (konstrukcji Boforsa) stosowanej w czołgach 7TP i wyposażonej w znacznie nowocześniejsze przyrządy celownicze i obserwacyjne Wszystko to sprawiło, że przy nieznacznie tylko zwiększonej masie ogólnej 10 TP miał silniejsze uzbrojenie, a także grubszy pancerz. Problem jazdy na kołach i gąsienicach rozwiązano podobnie jak w konstrukcjach Christiego zdejmowano gąsienice i składano je na błotnikach Pierwsza para kół jezdnych miała zwrotnice i była kierowana Dla zwiększenia zwrotności i łatwiejszego wykonywania skrętów, druga para kół jezdnych podnoszona była do góry (możliwe, że przy pomocy siłowników urządzenia hydraulicznego). W ten sposób czołg miał się poruszać po drogach z utwardzoną nawierzchnią wykorzystując atut większej prędkości maksymalnej. Gdy zachodziła konieczność zjechania z drogi należało założyć gąsienice, co wymagało zatrzymania czołgu i pracy jego załogi na zewnątrz Czas potrzebny na założenie gąsienic wynosił około 30 – 45 minut. Podczas jazdy bez gąsienic ostatnia para kół jezdnych była napędzana za pomocą dość skomplikowanej, wielostopniowej przekładni mechanicznej z kołami zębatymi, umieszczonej w zamknięty karterze spełniającym jednocześnie rolę wahacza ostatniego koła jezdnego. Polscy konstruktorzy opracowali nowe, szersze gąsienice o większej podziałce, co nie pozostało bez wpływu na zmniejszenie wartości średniego nacisku jednostkowego na podłoże, a co za tym idzie i na zwiększenie zdolności poruszania się czołgu po bezdrożach Nie bez znaczenia był fakt, że gąsienice te miały mniejsze opory przesuwu, nie były tak hałaśliwe, miały większą trwałość i mniejszą tendencję do spadania. Również koło napędowe gąsienic oraz sposób zaczepienia i przesuwania ogniw były oryginalną, choć trzeba to przyznać dość skomplikowaną konstrukcją, która w praktyce nie w pełni zdała egzamin. Natomiast system kierowania czołgiem (sterowania mechanizmami skrętu -sprzęgłami bocznymi) przy pomocy hydraulicznych siłowników wspomagających był rozwiązaniem naprawdę nowoczesnym znacznie ułatwiającym pracę kierowcy, pozwalającym – w porównaniu z konwencjonalnymi rozwiązaniami na tym polu – na uzyskanie większej manewrowości prędkości przeciętnego czołgu, co oczywiście nie pozostawało bez wpływu na wzrost ogólnych walorów bojowych takiego pojazdu pancernego.

    Wyniki testów drogowych latach 1938-1939 wypadły niezadawalająco, czołg osiągnął w prawdzie prędkość 40km/h na gąsienicach i 70km/h, ale niestety prototyp posiadł wady do których można zaliczyć głównie przegrzewający się silnik American la France  (z powodu za małej mocy- 210KM) i szybkie zużycie sprzęgieł. Wnioski końcowe stwierdzały, że pomysł na jazdę na kołach nie sprawdził się w  warunkach polskich, ponieważ stan dróg był zły i brakowało utwardzonych dróg. Jedynym rozwiązaniem było zastosowanie napędu gąsienicowego, który choć wolniejszy, był uniwersalny  i sprawdzał się w warunkach polskich. Analiza wniosków wyników z przeprowadzonych badań prototypu 10TP zaowocowała opracowaniem nowej konstrukcji  czołgu 14TP , który zrealizowany został jedynie w wersji gąsienicowej.

   Przedstawiony artykuł podkreśla profesjonalizm polskich inżynierów (Jana Łapuszewskiego, Stefana Ołdakowskiego, Mieczysława Staszewskiego, Kazimierza Hejnowicza) którzy pod nadzorem mjr Rudolfa Gundlacha opracowali oryginalną konstrukcje czołgu 10TP , którego licencji  nie udało się kupić z  obiektywnych przyczyn politycznych. Dalsze prace przerwała II wojna światowa, prototypy 10TP i 14TP uległ zniszczeniu, a konstruktorzy rozproszyli  się po świecie, została tylko pamięć o inżynierach, którzy na podstawie wstępnych szkiców oraz materiałów reklamowych (prawdopodobny dostęp do opisu patentowego US1836446) opracowali konstrukcje ulepszonego wariantu czołgu pościgowego w wersji kołowo-gąsienicowej.

Materiał filmowy ilustrujacy historie polskich czołgów dostepny jest na kanale Youtube: https://youtu.be/QUxktG0q7wI